Podróż we dwójkę   
do Maroka 2002/2003

Przerwa na tankowanie w Hiszpanii

producent pojazdów ekspedycyjnych w Marbella

pierwsze usunięcie awarii

na plaży w Hischpanii połudn

pierwsza kolacja w Maroku

drugie usunięcie awarii

wypoczynek w Marakeszu

drzwi wejściowe w Marakeszu

u zaklinaczy węży

Zachód słońca, z przodu Medina

Nina przy kupnie przypraw

sklep warzywny

tu będzie robiona nasza kolacja

nocne życie w Marakeszu

Nina z pieskami

Przejazd przez góry Atlasu...

do Ait Benhaddou

 

Zakupy w supermarkecie

Michl rozkoszuje się widokiem

tutaj znowu z Flagiem (marokańskie piwo)

Michl i Punki-Pauki gotują kolację

 

Wschód słońca w kamiennej pustyni

palma i ośnieżone góry

jedna z głębokich przepaści po drodze

w oazie

Romatyka westernowa...

...w środku Maroka

jazda ekstremalna przez kamienną pustynię...

 

...12 km w cztery godziny!!!

nasz najładniejszy nocleg z całego urlopu...

...przy wisce Berberów

Nina podczas wspinaczki (siadaczka)

stylowe branie wody w u Berberów

jedna z ładnych Berberek...

...które nam towarzyszyły przy śniadaniu

tu jedna wstydliwa

Michl rąbie drzewa nawet na urlopie!

Tu znowu nasze...

pojazdy

Stożki wulkanowe...

są najpiękniejsze w Maroku!

Jeszcze raz nasza przełęcz

przed restauracją na przełęczy!

kuchnia...

 

Michl przed dla nas troche za małym kiblem

Nina i nasz super-Uli odpoczywają

 podczas obiadu

napotkana dziewczyna

znowu głęboka przepaść

...

znowu awaria, tym razem...

rura wydechowa została na pustyni

 

po drodze do piaskowych wydm

Nina pisze listy

....a Uli ugotował nam pyszną pomidorówkę

...która naprawde dobrze smakowała

Uli przed ostatnim checkiem przed pustynią

ten czas wykorzystaliśmy...

naturalnie w pełni

jeszcze tylko przejazd wyschniętego jeziora...

...i wreszcie byliśmy na piaskowej pustyni.

Miriam totalnie k.o. po wspinaczce

Nina także,

jedyny Michl się jeszcze uśmiechał

przed zachodem słońca, w tle nasze pojazdy

zachód słońca na Saharze

bez słów!

Ognisko na wydmach

...i Pauki z Karlem przy gotowaniu kolacji

jeszcze raz nasze pojazdy...

z ich najlepszej strony

Nastrój poranny na pustyni

 

 

...ale później sie znacznie polepszył

I znowu musieliśmy sie gotować do powrotu

Karl dostał przyzwoitą kość

...tutaj ich przecież dosyć leży

Dalej leciało w marokańskie lasy

gdzie nawet miłe małpy mieszkają

Przejazd przez Fes

z jego wspaniałym nocnym życiem

znowu bombowy wschód słońca

przy obiadku

 

na zakończenie śnieg we Francji

 

Muszę przyznać, że był to znwu jeden z tych bajecznych urlopów. Stanwiliśmy gigantyczną grupę. Mam nadzieję, że w tym roku znowu się to odbędzie (P.S. znowu się odbyło ;-))