Podróż konwojem
do Maroka

|
Konwój przed odjazdem we Francji |
motorowery już załadowane... |
|
nasze pierwsze konwojowe zamczysko |
Kolacja w naszej Natalie |
|
a od Hiszpanii było już słonecznie |
Sniadanie i ostatni check przed Marokiem |
|
ostatnie spojrzenie Uli-ego i Karla na Europę |
znowu jesteśmy przy zwiedzaniu... |
|
Chefchauen, rynek miejski... |
z najwspanialszymi przyprawami. |
|
wschód słońca w Chefchauen |
parada pojazdów po drodze do Fes |
|
polne drogi w kierunku do Fes |
tu musi być na pewno dobra pogoda! |
|
problemy z parkowaniem przy zwiedzaniu... |
widok na miasto Fes |
|
w cegielni... |
i kilka wrażeń z Fes pomimo tego, |
|
że nie wolno nam było do niego wjechać! |
Michl i Guido na starym mieście |
|
te owieczki nie czują sie chyba zbyt dobrze. |
to jest znane każdemu turyście... |
|
a obok morze anten. |
fragment pałacu królewskiego |
|
nasze Boże Narodzenie w Fes |
Guido samotnie na wysoczyźnie Atlasu |
|
|
Tak, to też Maroko! ...a zaraz za górami: |
|
znowu ładne obozowisko... |
eden z naszych pięknych wieczorów w Afryce |
|
w drodze na południe... |
w jednej z wielu oaz... |
|
w zawrotnym tempie do pustyni - Uli jako pustynny mustang
|
w poszukiwaniu nowych widoków?
|
|
wreszcie udało sie nam (naszej Natalie)... |
dotrzeć do największej piaskownicy... |
|
albo placu zabaw dla ludzi z wielkimi... |
pojazdami. Bawiliśmy sie tym... |
|
długo i z rozkoszą. |
nareszcie widać klimatyzację Guida ;-) |
|
nasze zabawy dobiegły końca :-( |
... |
|
wieczór na Saharze... |
... |
|
i inne zdjęcia z Sahary... |
które właściwie są nie-do-opisania... |
|
jak to naprawdę w naturze wygląda! |
|
|
Stefan telefonuje - to nie dowcip! |
|
|
|
Karl żegna się z Saharą. On czuje, że następnym razem z nami nie pojedzie na pustynię. Hehe Uli, spójrz na twego psa, był taki dzielny przez cały urlop. Taki pies nie może być zły. A to, że rozgląda sie za płcią odmienną, nie jest powodem, żeby go zostawić w domu ;-) |
|
przed rozstaniem z pustynią... |
jeszcze jedna piękna fatamorgana |
|
po opuszczeniu pustyni... |
jechaliśmy w kierunku przepaści Todra i Dades |
|
Start motorów na campingu. |
w restauracji w przepaści Dades |
|
najmniejszy domek ma tutaj antenę! |
|
|
nasz najpiękniejszy plac noclegowy... |
na południe od Ouarzazate. Palmy się nie palą!! |
|
Kto by nie chciał się tak zawsze budzić? |
To był nasz najpołudniowszy punkt podróży: |
|
potem jechaliśmy do utęsknionego... |
Rallye Paris-Dakar! |
|
Dwa wspaniałe pojazdy serwisu |
Kurczeblade! Taka maszynka by mi się też podobała ;-) |
|
z naszymi pojazdami na mecie |
jeden z wielu VW |
|
a w nocy przyglądaliśmy się... |
naprawom. Hier gibt es weitere Bilder der Rallye |
|
nastąpnego dnia jechaliśmy kawałek z Rallye... |
zanim zmieniliśmy kierunek na północ. |
|
Niektórzy coś też pokrzywili ;-). |
wreszcie wylądowaliśmy w Marakeszu... |
|
jako podpora ;-) doszła do nas po drodze Nicole i siedzimy w kawiarence... |
przed dotarciem do Souks... |
|
gdzie zostaliśmy do późnej nocy. |
Tu zjedliśmy coś małego... |
|
kucharze gotowali wspaniale, ale nie umieli liczyć! |
Potem musieliśmy wracać do domu. |
|
Tu już jesteśmy bardzo na północy. |
Zabezpieczenia uliczne w Maroku |
|
i zanim się obejrzeliśmy znaleźliśmy sie przy tankowaniu w Ceuta! |
ładowanie motorowerów w Marbella. |
|
Hiszpania mieszkania w dziurach |
na pożegnanie zachód słońca... |
|
zanim nas pod koniec we Francji... |
dopadnie awaria koła. Pęknięta felga! |
|
To bała dla nas drobna naprawa i... |
w mgnieniu oka minęło 5
tygodni i już mieliśmy To jest tylko niewielki wyciąg z olbrzymiej ilości zdjęć, jakie posiadamy... |